Obejrzyj jedno zdjęcie, a powiem ci, jakie masz poglądy polityczne

as.pik

Bez wieszania martwych myszy za ogon da się o tym powiedzieć mniej więcej tyle:

Podstawowy podział na wrażliwość lewicową i prawicową bazuje na optymistycznym bądź pesymistycznym poglądzie na naturę ludzką.
Ludzie lewicy mają tendencję do przyjmowania, że człowiek jest z natury dobry, a jeśli czyni źle, to dlatego, że go do tego skłoniły warunki życia albo opresyjne instytucje, czyli przyczyny względem niego zewnętrzne. Jeśli ludziom stworzyć dobre warunki życia i pozostawić swobodę wyboru własnej drogi, to zapanuje szczęście powszechne. (A jeśli ktoś pomimo dobrych warunków życia nadal źle się zachowuje, to jest chory.)
Ludzie prawicy uważają za to, że człowiek jest z natury może nie zły, ale słaby i nieodporny na pokusy. Wobec tego należy go wziąć w karby (wychowanie, kultura), bo inaczej będzie źle.

Tym się też tłumaczy, dlaczego lewica ma większe tendencje do popierania demokracji, ruchów niezależnych, organizacji pozarządowych, czy wręcz anarchistów, a winnym wszystkich nieszczęść jest – w tej narracji – zawsze rząd. Prawica z kolei ma tendencję do promowania rządów silnej ręki, jest nieufna wobec zmian oraz wszelkich „burzycieli porządku” – obawiając się, że zniszczą oni mozolnie budowaną cywilizację.
W skrajnych przypadkach owocuje to u polityków prawicy paranoją, a u polityków lewicy – naiwnością.
To też tłumaczy, dlaczego na ogół osoby o skłonnościach lewicowych są sympatyczniejsze – optymista jest zawsze lepiej postrzegany niż pesymista. (Co nie znaczy, że lepiej się nadaje do rządzenia krajem.)

Cały tekst: http://wyborcza.pl/1,75400,16901965,Obejrzyj_jedno_zdjecie__a_powiem_ci__jakie_masz_poglady.html#ixzz3HvyN33Kg

Jak się baby nie bije, to wątroba gnije

Cały ten artykuł z Polityki nadaje się do zacytowania. Mnie zdołował i popsuł mi nastrój na cały wieczór.

Coś z życia:

Moment, gdy kobieta próbuje wyrwać się z zaklętego kręgu przemocy, jest kluczowy. To często wtedy oprawca, czując, że ofiara mu się wymyka, że traci nad nią kontrolę, chce pokazać, kto tu rządzi, i zabija. Kobieta musi mieć poczucie, że ma dokąd uciec, że państwo da jej wsparcie i ochronę, odizoluje i ukarze sprawcę. A z egzekucją prawa jest w Polsce bardzo kiepsko. Spośród 61 tys. podejrzanych o przemoc domową skazano jedynie 12 tys. W ponad 80 proc. przypadków były to kary w zawieszeniu. Jedynie 4 proc. skazanych otrzymuje nakaz opuszczenia mieszkania zajmowanego razem z ofiarą.

Coś z sejmu:

Dlatego jeden z zapisów konwencji mówi o równościowej edukacji, niestereotypowch rolach przypisywanych płciom, wzajemnym szacunku i nauce rozwiązywania konfliktów bez używania przemocy.

I to o te niestereotypowe role łamie się w Polsce krzesła. To ma być zamach na rodzinę i redefinicja małżeństwa. „Ja sobie nie życzę, żeby ktokolwiek mnie wyzwalał z mojej tradycji, z mojej kultury, z historii mojego narodu. To, co tutaj proponujecie, to jest dla nas wszystkich policzek” – wołała z sejmowej trybuny posłanka Marzena Wróbel. Nawiasem mówiąc, kobieta parlamentarzystka to jedna z tych niestereotypowych ról.

Coś z sądów:

We wspomnianym raporcie Centrum Praw Kobiet przeanalizowano i porównano wyroki w sprawach o zabójstwo żony lub partnerki i tzw. zbrodni kuchennych, gdy ofiara przemocy zabija sprawcę. W tych pierwszych przypadkach sędziowie skrupulatnie analizują zachowanie się i prowadzenie kobiety-ofiary, czy była potulna, czy się broniła, czy w chwili zabójstwa była pod wpływem alkoholu, czy przypadkiem nie dawała sprawcy powodów do zazdrości; jednym słowem, czy przypadkiem nie wymyka się ze stereotypu „porządnej ofiary”. Zazdrość bywa traktowana jako usprawiedliwienie męskiej agresji. „Gdyby się inaczej zachowywała, nie dawała mu podstaw do zazdrości, nie próbowała od niego odejść, on nie musiałby sięgać po środki dyscyplinujące” – czytamy w jednym z wyroków. Wszystko to bywa traktowane jako okoliczność łagodząca dla sprawcy. Nawet to, że ofiara znosiła przemoc przez wiele lat, bo przecież mogła odejść.

Jak marnować życie w zielonej wyspie?

PIS obiecuje, że gdy dojdzie do władzy wprowadzi 6-cio letnie urlopy rodzicielskie, bez części zarezerwowanej tylko dla ojców. Nic, tylko się cieszyć.
Oh wait, przecież jak 27% pracujących obywateli nie mam etatu. Przecież z planowaną sześcioletnią dziurą w zatrudnieniu nie będę miała szans na etat. A gdzie się podziać z tą powiększoną rodziną? Na pewno nie w mieszkaniu z programu „Deweloper na swoim”. W ogóle nie w swoim, bo i za co? Może kątem w cudzym i to bez pralki tak jak teraz?

Związek egalitarny uważa za najlepszy 86 proc. rodzin nieheteroseksualnych i 46 proc. ogółu społeczeństwa. A realizuje go tylko 7 proc. związków heteroseksualnych i niemal wszystkie związki nieheteroseksualne.

Pozostaje mi chyba znaleźć homoseksualną dziewczynę z mieszkaniem. Oferty ze zdjęciem i skanem pitu pitu za ostatni rok proszę przysyłać na mejla.